Wreszcie Bieszczady! Wreszcie ostatni etap. Pętla po starych niby-utwardzonych drogach i rewelacyjnym czerwonym szlaku. 65km jazdy okraszone zostało potężnym podjazdem pod Przełęcz Żebrak, a następnie na Wołosań (1071 m n.p.m.). Na trasie był jeden, jedyny wariant i ten wariant zapewnił ekipie napieraj.pl 2 miejsce.
Zaczęło się jak codzień. O 6:30 krzątanina wokół namiotów, pakowanie, leniwe szorowanie zębów. Ostatnie konsultacje mapy i luźne rozmowy z zawodnikami. Potem start i dłuuugi podjazd. Tym razem pierwszym celem na pętli była przełęcz Żebrak. Najpierw peleton mielił na środkowej tarczy, potem im wyżej i gorsza droga tym częściej słychać było szczęk przedniej przerzutki i redukcję na najmniejszą tarczę. Z przodu rwali do przodu Francuzi z Culture Velo Corbeil UMCV. Liderzy klasyfikacji generalnej – polsko-australijski team Vegemite Sandwich, parując piwem z poprzedniego dnia toczył się w środku stawki z wyraźną półgodzinną rezerwą nad drugim zespołem. Chłopaki jeszcze nie wiedzieli, że spokojna jazda na lekkim kacu za chwilę zmieni się w szaleńczą pogoń za uciekającymi minutami.
Napieraj.pl ze sporymi stratami z poprzednich etapów nie miał większych szans na dobre miejsce w generalce. Ja umierałem spokojnie na asfaltowym podjeździe i kulałem się jak worek kartofli w terenie. W takim stanie zmęczenia, miałem technikę jazdy gorszą niż babcia jadąca po bułki. Odbijałem się od kamieni i korzeni, oglądając plecy kolejnych mijających ekip, oraz prześliczne krajobrazy Ciśniańsko-Wetlńskiego Parku Krajobrazowego. Głównie podziwiałem podłoże tuż przed przednim kołem
. Na PK 2 gdzie planowaliśmy wariant na skuśkę w dół przez las, wjechaliśmy zamykając pierwszą dziesiątkę. I tam zaczęła się jazda!
Najpierw dało się jechać. Było trochę pni i krzaków. Potem zrobiło się stromiej i zaliczyłem pierwszy dziś lot przez kierownicę. Chwilę później przeleciał się Piotrek ładując koło między głazy w strumieniu. Za nami biegł kamerzysta kręcąc te wszystkie fikołki i darcie po krzakach. Po kilkuset metrach na stromym stoku zaczęła się klarować droga (na mapie zaznaczona jako szeroka szutrówa). Najpierw była jedynie bardziej płaskim kawałkiem poszycia, a potem zdefiniować się jako szlak dzikiej zrywki drewna. Zamiast suchych kolein podłoże roiło się od głębokich śladów końskich kopyt odciśniętych w grząskim błocku, a raz po raz trzeba było brodzić w strumykach. Na jednym z takich mokrych odcinków, kolega jadący z nami poza klasyfikacją (Paweł Brodło – pozdrawiamy!) zaliczył piękny lot z lądowaniem centralnie w błocie. Tak się wkleił, że dłuższą chwilę zajęło mu dojście z powrotem do pionu. Po kilku minutach w końcu wypadliśmy na asfalt skracając trasę o jakieś 4 km.
I tam nam powiedzieli, że jesteśmy drudzy.
Szczerze mówiąc, trochę się załamałem. Zamiast spokojnego toczenia do mety, sytuacja wymagała nagle spięcia wszystkich wątłych mięśni, by brakujące do mety 35km przelecieć jak taran i utrzymać pozycję. A co gorsza już po chwili na plecach siedzieli nam rywale. Odcinek Cisna, Roztoki Górne, Balnica, Wola Michowa pokonałem w jakimś mrocznym transie siedząc Piotrkowi na kole i starając nie zostać samemu na trasie. Goniący zespół – Legion Bike Team Sopharma 4 to starzy wyjadacze i wkrótce wrzucili kierunkowskaz i minęli nas jak dzieci. Nie straciliśmy jednak kontaktu i na szczycie ostatniego podjazdu (9km przed metą) znów siedliśmy im na ogonie. Wszystkie odcinki przypominające drogę po płaskim i choć trochę kojarzące się z szutrem czy asfaltem przelecieliśmy powyżej 30 na godzinę.
Tu należą się słowa szacunku dla Legionu. Chłopaki, będąc znacznie wyżej od nas w generalce, odpuścili ściganie się na karkołomnym zjeździe i zostawili wolne miejsce byśmy mogli skończyć ze na drugim stopniu podium. A bijąc się do końca przy prędkościach dochodzących do 60 km/h ktoś mógł przecież zrobić sobie sporą krzywdę.
Finalnie, dzięki ostrej walce na ostatnim etapie udało nam się skończyć cały wyścig na 8 miejscu!
Natomiast pierwsza trójka pozostała bez zmian:
1. Vegemite Sandwich (AUS)
2. Legion Bike Team Sopharma 4 (POL)
3. Culture Velo Corbeil UMCV (FRA)
...
...
8. napieraj.pl (POL)
Dziękujemy organizatorom za super zabawę i doskonałą atmosferę. Bozi dziękujemy za opatrzność nad nami w ostatnich dwóch dniach bezawaryjnej jazdy. Po etapie czekał na nas solidny posiłek wzbogacony o sporą porcję napojów i długa impreza z oglądaniem zdjęć z trasy. Spora porcja fotek autorstwa Klary Żerdzickiej ukaże się wkrótce na napieraj.pl.
| Autor | Wątek |
|---|---|
| jasiekp | Napisany: 3/9/2007 11:53 Zaktualizowany: 3/9/2007 11:53 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 31/8/2004 Skąd: Siedlce Postów: 399 |
Gratulacje
![]() |
| Kazig | Napisany: 3/9/2007 13:37 Zaktualizowany: 3/9/2007 13:37 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 25/5/2004 Skąd: Warszawa Postów: 912 Online! |
Na Żebrak podjeżdżałem w te największe upały w lipcu od strony Baligrodu po takim fajnym szuterku z mega kamlotami polecam, rower tańczył na wszystkie strony. Tam też spotkałem jednego z organizatorów Skoda MTB i razem wgramoliliśmy się na górę
![]() Gratulacje! |
| Wisnia | Napisany: 3/9/2007 17:15 Zaktualizowany: 3/9/2007 17:15 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 28/2/2005 Skąd: Siemianowice Śl. Postów: 234 |
Gratulacje chłopaki. Naprawdę dobra jazda i niezłe miejsce. Pokazaliście cyklistom że rajdowa brać też potrafi smigać na rowerach nie gorzej niż oni. Myslę, że przy dobrym szczęściu w przyszłym roku macie pudło.
![]() |
| smukly | Napisany: 3/9/2007 22:20 Zaktualizowany: 3/9/2007 22:20 |
napierający ![]() ![]() Zarejestrowany: 27/12/2006 Skąd: Bielsko-Biała Postów: 84 |
A ja się tym razem zemściłem na Żebraku dwukrotnie, bo rok temu na TC wczołgiwałem się tam przy zatruciu żołądkowym.
![]() |
| kondzi | Napisany: 4/9/2007 16:24 Zaktualizowany: 4/9/2007 16:24 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 21/3/2005 Skąd: Mława Postów: 315 |
Gratulacje.
Widzę że wam się spodobały etapówki rowerowe. Z roku na ro coraz bliżej pudła. Podejrzewam że za rok zdobyte doświadczenie zaprocentuje... |















