Dzisiejszy etap miał być wytchnieniem od morderczych podjazdów i mdlejących dłoni trzymających hamulce w czasie karkołomnego spadania w dół stoków. 67 km trasy zostało wytyczone po łagodnych górkach i asfaltach Beskidu Niskiego
Z rana było nieco chłodno, ale niemal bezchmurnie. Zapowiadał się świetny dzień na jazdę. Kto nie czuł się dziś najlepiej mógł po prostu wypocząć przetaczając się z punktu A do punktu B. Nie stanowiło to większego wyzwania. A wolna jazda pozwalała na podziwianie widoków, które w tej części polskich gór są naprawde niesamowite.
Po drodze mija się cerkiewki, kapliczki. Na odcinkach asfaltowych można spotkać maszerujące stada krów, a łąki nawet w sierpniu mają soczysto zielony kolor.
Nam ani w głowie było podziwianie widoków. Znów nastawiliśmy się na ostrą walkę od pierwszego kilometra i swoją taktykę realizowaliśmy konsekwentnie przez... jakieś pół godziny dopóki nie złapaliśmy pierwszej gumy na szybkim kamienistym zjeździe (wyjaśnijmy to sobie - tutejsze kamieniste zjazdy tak się mają do tych z Beskidu Śląskiego jak bursztynek na plaży do głazu narzutowego). Sunęło się więc pięknie i szybko, dopóki Piotrka obręcz nie zaczęła stukać o podłoże i nie trzeba było rozpoczynać tradycyjnej procedury. Rozpiąć zacisk, rozpiąć hamulec, zdjąć koło wyciągnąć dętkę itd... Mamy to już opanowane do znudzenia. A pompujemy koła naprawdę mocno i opony mamy szerokie jak biceps Pudziana, nie jakieś tam wycieniowane maleństwa. Więc niech wystarczy że operację zmiany dętki musieliśmy powtarzać 3 razy i myśl o dobrym wyniku odpłynęła w siną dal.
W zamian za to obejrzeliśmy sobie przekrój peletonu również w jego dalszej części. Nie wszyscy przyjeżdżają na Transcarpatię z mordem w oczach i dziką rządzą ścigania. Są i tacy, których cieszy sama jazda w super otoczeniu. Nie chcą się żyłować na podjazdach, cieszą się każdym fajnym zakrętem na drodze z górki. Są po prostu SUPER.
Ci z przodu to też mili goście. Za każdym razem jak nas mijają to oferują pomoc przy naprawie. Na szczęście do tej pory wszystkie usterki potrafiliśmy usunąć we własnym zakresie.
Każdego wieczora w czasie rozdania dyplomów za pierwsze miejsca na etapach są przyznawane również nagrody fair play dla tych, którzy bezinteresownie poświęcili czas na trasie by pomóc innym zespołom. Wczoraj wyróżnienie dostali np. goście, którzy przez GODZINĘ składali do kupy przerzutkę z innego zespołu.
Atmosfera w obozie Transcarpatii jest super. Codziennie po południu siedzimy sobie grzebiąc w rowerach i snując historie z bliższych i dalszych wypraw rowerowych. Pożyczamy sobie narzędzia i popijamy piwko.
Przestałem prawie patrzeć na pulsometr. Dziś czułem, że we wściekłości spowodowanej kolejnymi awariami jestem w stanie pokonać każdy podjazd i spaść każdym zjazdem. Najwyższe zanotowane tętno to 176ud. min. (to pewnie jak po raz kolejny zobaczyłem flaka w tylnej oponie). Poza tym wydaje mi się, że najgorsze kryzysy mam za sobą.
Jutro organizator przygotował naprawdę mamuci etap. 95km po Beskidzie Niskim słynnym ze swojego grząskiego błota. Asfaltu będzie niewiele. Niewiele też wariantów. Natomiast okazji do zniszczenia sprzętu - mnóstwo. Bierzemy 4 dętki na trasę. Ładujemy też trochę jedzenia, bo do mety mimo dwóch punktów żywieniowych możemy porządnie zgłodnieć. Jak przyjedziemy i będziemy jeszcze mieli siłę włączyć komputer to się odezwiemy.
Wyniki zawodów możecie zobaczyć na stronie organizatora: www.transcarpatia.pl
| Autor | Wątek |
|---|---|
| hiubi | Napisany: 30/8/2007 21:20 Zaktualizowany: 30/8/2007 21:20 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 7/10/2003 Skąd: Stalowa Wola Postów: 670 |
Czy ci co jadą z przodu też mają tyle defektów? Bo jak sie czyta o tym horrorze to mam wrażenie że wygrają ci ktorzy złapią najmniej awarii.
|
| diablo | Napisany: 31/8/2007 1:34 Zaktualizowany: 31/8/2007 1:34 |
support ![]() ![]() Zarejestrowany: 20/11/2005 Skąd: Postów: 56 |
Na serio horror. Ja przejechałem TC bez 1 kapcia, co się dotyczy doboru sprzętu chetnie pomoge.
|
| jasiekp | Napisany: 2/9/2007 10:13 Zaktualizowany: 2/9/2007 10:13 |
napieracz ![]() ![]() Zarejestrowany: 31/8/2004 Skąd: Siedlce Postów: 399 |
Co tam u chłopaków ???? Rowery się rozpadły ????
|
| Kshysiek | Napisany: 3/9/2007 10:15 Zaktualizowany: 3/9/2007 10:15 |
Webmaster ![]() ![]() Zarejestrowany: 19/8/2003 Skąd: z Hawajskiej Postów: 2863 |
To ja mam pytanie (bo tu w rozwiązanie sensowne nie wierzę). Jak zapobiec urwaniu PRZEDNIEJ przerzutki.
|
| Jankes | Napisany: 3/9/2007 16:29 Zaktualizowany: 3/9/2007 16:29 |
support ![]() ![]() Zarejestrowany: 20/10/2004 Skąd: 3M Postów: 60 |
Nie mieć jej
![]() Zanabyć piastę Rolhofa za 1000 eurasków a przednią przerzutkę odstawić do lamusa ... i proszę jest rozwiązanie w które nie wierzyłeś. Pozdrawiam i gratuluję raz jeszcze |














